Stowarzyszenie aktywnych społecznie

„ANTYKLIKA”

O koronawirusie

Koronawirus rozprzestrzenia się w Polsce i na świecie. Rządzący wprowadzają kolejne regulacje, mające na celu walkę z koronawirusem. – Nie wystarczy objąć całego kraju kwarantanną, by pokonać koronawirusa – oświadczył tymczasem w niedzielę
(22.03.2020 r) ekspert ds. sytuacji nadzwyczajnych Światowej Organizacji Zdrowia Mike Ryan. Co powinniśmy zrobić?

Zdaniem WHO należy testować wszystkie podejrzane przypadki, by uniknąć odrodzenia się wirusa. – Powinniśmy skupić się na znajdowaniu chorych i zakażonych oraz na izolowaniu ich, na znajdowaniu ludzi, z którymi się kontaktowali i izolowaniu ich – powiedział Ryan w rozmowie z BBC.
– Niebezpieczeństwo polega na tym, że jeśli nie zastosujemy teraz silnych środków ochrony zdrowia publicznego, to choroba powróci, gdy ograniczenia ruchu i kwarantanny zostaną zniesione” – zaznaczył.
Znaczna część krajów europejskich i Stany Zjednoczone podążyły za Chinami i innymi krajami azjatyckimi i wprowadziły drastyczne ograniczenia w walce z nowym koronawirusem, m.in. zamykając szkoły, bary i restauracje, m in. Zamykając szkoły, bary i restauracje oraz zalecając prace w domu.
Ryan podkreślił, że Chiny, Singapur i Korea Południowa, które połączyły ograniczenia w ruchu obywateli z testowaniem każdego podejrzanego przypadku, powinny być wzorem postępowania dla Europy, która według WHO zastąpiła Azję w roli epicentrum pandemii.

Jaki Kościół po koronawirusie?

(tekst: o. Dariusza Kowalczyka)
Niektórzy mówią, że po koronawirusie nic już nie będzie takie samo. Również w Kościele, w głowach i w sercach wiernych zajdą zmiany. Tyle że – moim zdaniem – będą one szły w różnych kierunkach. U wielu wzrośnie zdrowa pobożność, pragnienie sakramentów, których teraz są pozbawieni. Z drugiej strony wzrosną przypadki egzaltowanej, niezbyt zdrowej pobożności. Jeszcze u innych i tak słaba już wiara zgaśnie zupełnie. Dojdą do wniosku, że Bóg jest daleko i nie słucha naszych modlitw, bo przecież gdyby słuchał, to „takie rzeczy by się nie działy”. Takim chciałbym przypomnieć, że chrześcijanin nie wierzy w Boga Wielkiego Magika, który za pomocą czarodziejskiej różdżki sprawia, że wierzących w Niego nie spotykają żadne doczesne nieszczęścia. Chrześcijanin wierzy w Boga Jezusa Chrystusa, który umarł na krzyżu, ale potem zmartwychwstał…
W tym koranawirusowym zamęcie jeszcze bardziej staje się aktualna diagnoza Benedykta XVI, którą znajdujemy w jego książce-wywiadzie „Światłość świata”. „Obecnie potrzebujemy – stwierdził Ratzinger – przede wszystkim duchowych ruchów, dzięki którym Kościół na całym świecie, czerpiąc z doświadczenia naszych czasów, a zarazem z wewnętrznego doświadczenia wiary i płynącej stąd siły, ustanowi drogowskazy i znowu postawi w centrum kwestię obecności Boga”. Tak! Mam nadzieję, że po koronawirusie Kościół bardziej skoncentruje się na tym, co jest jego podstawową misją, czyli po prostu na głoszeniu pierwszeństwa Boga.


Czy sklepy mogą nie przyjmować od klientów gotówki?

Ministerstwo Finansów odpowiada.

Niektóre sklepy w obawie przed koronawirusem nie przyjmują od klientów gotówki.

Niektóre sklepy nie przyjmują od klientów gotówki, bo boją się rozprzestrzeniającego się koronawirusa

Ministerstwo Rozwoju zaleca płatności bezgotówkowe. Czy można jednak nie przyjmować gotówki jako zapłaty?

Okazuje się, że tak. Określa to zasada swobody umów.

Okazuje się, iż sklepy mogą podjąć decyzję, że nie będą przyjmować od klientów gotówki.

Określa to zasada swobody umów, która dotyczy m.in. sposobów zapłaty za produkt lub usługę. Jeśli sprzedawca poinformuje klienta, że przyjmuje płatności tylko bezgotówkowo (lub gotówkowo) – np. umieszczając taką informację w widocznym dla wszystkich miejscu – to klient powinien się do tego zastosować.

Poniżej pełna treść odpowiedzi Ministerstwa Finansów:

Zgodnie z art. 3531 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny „Strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego”. Określona w tym przepisie zasada swobody umów, obejmuje swym zakresem również takie elementy stosunku umownego jak sposób zapłaty za oferowany produkt lub usługę.

W obecnym stanie prawnym nie ma stosownej regulacji prawnej, która bezpośrednio wyłączałaby możliwość swobodnego ustalenia kwestii zapłaty przez strony umowy i nakładałaby na podmioty prowadzące działalność gospodarczą, w jaki sposób powinny przyjmować płatności za oferowane towary lub usługi (np. tylko gotówkowo, lub tylko bezgotówkowo). Przykładowo, treść art. 32 ustawy z 29 sierpnia 1997 r. o Narodowym Banku Polskim również jednoznacznie nie przesądza o zobligowaniu przedsiębiorców do przyjmowania płatności w gotówce (mimo przyznanego banknotom i monetom emitowanym przez NBP statusu prawnych środków płatniczych).

W przypadku umów zawieranych w formie pisemnej decydujące znaczenie będą więc miały postanowienia samej umowy dotyczące omawianej materii. W odniesieniu do umów powszechnie zawieranych w drobnych, bieżących sprawach życia codziennego, do zawarcia umowy w formie pisemnej najczęściej nie dochodzi. Jeśli w takim przypadku informacja o akceptowanych przez przedsiębiorcę sposobach płatności umieszczona została w jego lokalu, w miejscu widocznym dla osób chcących skorzystać z oferowanych przez niego towarów lub usług, to wydaje się, że takie zastrzeżenie można uznać za wiążące dla stron umowy, a ofertę przedsiębiorcy za skierowaną wyłącznie do określonego grona odbiorców, akceptujących określone przez przedsiębiorcę warunki dotyczące zapłaty za oferowane przez niego produkty.

Hejtu w związku z koronawirusem m.in. w internecie jest coraz więcej. Pojawia się także na ulicy – choćby atak na Wietnamkę w Łukowie na Lubelszczyźnie, która miała usłyszeć m.in.: „Spie…j, k…, Chinko jeb…! Masz koronawirusa, jesteś z Chin!”. Agresja jest czymś, co w opinii psychologów może się nasilać. Bo sytuacja, w której się znaleźliśmy, jest coraz trudniejsza. Siedzimy w domu, zamknięci w czterech ścianach. I nikt nie wie, ile to potrwa.

Lekarka z oddziału zakaźnego: „Jest ciężko, bardzo ciężko. A będzie zapewne coraz ciężej, bo spodziewamy się wzrostu liczby chorych. Już w tej chwili widzimy w ludziach ogromne emocje, w tym agresję. Zdarza się, że dzwonią do nas, by zamówić karetkę do przewiezienia chorego na test. Gdy słyszą, że my nie mamy takiej karetki, zdarzają się wulgaryzmy, a nawet straszenie prokuratorem. Bywają komentarze, że jesteśmy nieludzcy, że nie chcemy pomóc. Ludzie zapominają, że teraz jest taki czas, że musimy się postarać wszyscy siebie rozumieć. A nie wzajemnie się oskarżać. To niezwykle ważne. Podstawą musi być empatia, po każdej ze stron”

Jej zdaniem wiele reakcji ludzi, z którymi mamy obecnie do czynienia, wynika z lęku i przerażenia. Z jednej strony część z nas jest nastawiona pozytywnie, chcemy wspierać i pomagać innym. Ale spora część społeczeństwa potrzebuje jasnych wytycznych, zasad, nakazów, ograniczeń. To ci, którzy najbardziej boją się o siebie i swoje rodziny. To oni mogą hejtować i krzywdzić innych, głównie w internecie. – Te osoby mogą się czuć jak wilk w potrzasku, który się tak boi, że potrafi sobie nawet odgryźć nogę – mówi pani psycholog.

Mama trójki dzieci: „Od kilku dni jesteśmy przeziębieni, gorączka, kaszel, wymioty u najmłodszej córki. Lekarka przez telefon powiedziała, że może powinniśmy zrobić testy na koronawirusa. Ale mieszkamy w małej miejscowości – na pewno nie chciałabym, aby przyjechał do mnie ten zespół mobilny, by pobrać wymazy. Bałabym się, co powiedzą sąsiedzi. Nie miałabym tu życia – to mała miejscowość. Jeśli dzieciom się nie poprawi, będziemy musieli pojechać do szpitala zakaźnego na testy. Sami pojedziemy, bez wzywania karetki”.

Kilka dni temu dowiedzieliśmy się o samobójstwie wybitnego profesora Wojciecha Rokity, u którego wykryto koronawirusa. Profesor niedawno wrócił ze Szwajcarii. W internecie wylała się na niego fala hejtu i nienawistnych komentarzy na przykład o tym, że wiedział, iż wrócił z zagranicy, a chodził i mógł zakażać. Pretensji i wyrzutów było wiele – sprawę ma zbadać prokuratura. Paula Duda, znajoma profesora, zamieściła w internecie bardzo poruszający wpis. „Wyobraźcie sobie całą falę hejtu na swój temat. W dodatku nieuzasadnioną. Listy, telefony, wiadomości, pogróżki. Przez kilka dni, z wielu stron. Ile może znieść człowiek? To prawda, że nic nie rani jak słowa” – napisała.

Fundacja Ludzki Gest Jakuba Błaszczykowskiego postanowiła przekazać na walkę z pandemią koronawirusa kwotę w wysokości 400 000 złotych. Walka z pandemią koronawirusa ma ogromny wpływ na życie nas wszystkich. „Musimy zmierzyć się z tym razem. Tylko wspólnymi siłami możemy zmienić oblicze pandemii. To dla nas wielki test empatii i odpowiedzialności. Kochani, bardzo Was proszę nie bagatelizujcie problemu” – napisał piłkarz na profilu fundacji na Facebooku. Jednocześnie reprezentant Polski zaapelował, aby w tym trudnym czasie dbać o swoich bliskich, a przede wszystkim dostosować się do zaleceń i zostać w domu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Copyright © 2022 „ANTYKLIKA”
Projekt i wykonanie: whiteghost